Patron

Grzegorz Fitelberg urodził się 18 października 1879 r. w Dźwińsku. 

W latach 1891-1896 studiował w Warszawskim Instytucie Muzycznym.

W 1896 r. został skrzypkiem orkiestry Teatru Wielkiego, a od 1901 r. pełnił  funkcję koncertmistrza w nowo powstałej Filharmonii Warszawskiej. W tym  okresie zadebiutował jako kompozytor, zaś w latach 1904 – 1905 – jako  dyrygent. Od 1908 r. był dyrygentem Filharmonii Warszawskiej, a w 1912 r. stanął na czele Opery Wiedeńskiej.

W latach 1914-1924 przebywał w Rosji koncertując również w Paryżu, Londynie, Monte Carlo i Brukseli. W 1924 r. powrócił do kraju. Kierował  Filharmonią Warszawską oraz współpracował z Teatrem Wielkim w Warszawie.  Do 1934 r. koncertował między innymi w Buenos Aires i krajach Ameryki  Łacińskiej. W latach 1934-1939 zorganizował i prowadził Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Warszawie. W listopadzie 1939 r. opuścił Warszawę i do  1945 r. przebywał i koncertował m. in. w Paryżu, Ameryce Południowej i  Stanach Zjednoczonych. 

Po wojnie wrócił do Europy i w październiku 1946 r. swój pierwszy koncert w kraju poprowadził w Krakowie. 
W 1947 r. objął dyrekcję Wielkiej Orkiestry Polskiego Radia w Katowicach, z którą występował w kraju i za granicą. W tym okresie pod jego batutą pracowali Aleksander Gabrylewicz i Antoni Feliks, którzy byli również nauczycielami szkoły muzycznej w Chorzowie.

W trakcie długiej i bogatej kariery artystycznej zajmował się również pracą pedagogiczną. W latach 1950-1951 był również profesorem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach. Grzegorz Fitelberg propagował polską muzykę ze szczególnym uwzględnieniem kompozytorów Młodej Polski. Twórczość jego obejmuje m.in. symfonie, uwertury, poematy symfoniczne, sonaty skrzypcowe. Instrumentował również utwory Mieczysława Karłowicza i Karola Szymanowskiego, a także dokonał licznych opracowań utworów kompozytorów polskich i obcych.

Grzegorz Fitelberg zmarł 10 czerwca 1953 roku. W swoich wspomnieniach o Grzegorzu Fitelbergu – Jarosław Iwaszkiewicz napisał: „Gdy mówił o muzyce palił się cały, muzyce był oddany i żył dla muzyki, a przede wszystkim dla muzyki polskiej. Jakiż to był entuzjasta! Jak potrafił swoim zapałem zarazić kompozytorów, artystów, wykonawców! Z radością można myśleć, że ostatnie lata swojego tak twórczego żywota spędził w kraju, pracując z takim wspaniałym rezultatem, otoczony powszechnym szacunkiem i miłością. Jego młodzieńcza sylwetka, jego uroczy młody uśmiech, jego wspaniały gest dyrygencki na zawsze zostaną w naszej pamięci.”